Home

Rocznica śmierci księdza Piotra Sieberta

Ks. Piotr SiebertW dniu 28 lipca minęła trzynasta rocznica śmierci Proboszcza naszej parafii w latach 1980 -1996 księdza Piotra Sieberta.

Ks. Piotr Siebert urodził się w rodzinie robotniczej w dniu 19 czerwca 1936 roku w Dusznikach Wlkp. i tam został ochrzczony. W 1939 roku rodzice Wawrzyniec i Teresa z d. Walewska przeprowadzili się do Poznania, gdzie urodziło się jeszcze 2 braci: Tadeusz i Mirosław (ten zmarł bardzo wcześnie, jako dziecko).

Do szkoły, poduczany przez dziadka podczas drugiej wojny światowej, uczęszczał Piotr na ulicę Bosą w Poznaniu i po jej ukończeniu w r. 1950 - zgłosił się do Niższego Seminarium Duchownego w Wolsztynie. Pragnął zostać kapłanem i służyć swoją posługą młodym. Być może w tym powołaniu ugruntowały go przeżycia ministranckie i KSM-owskie, był bowiem przez kilka lat ministrantem w kościele pw. św. Krzyża na Górczynie w Poznaniu, a także przez kilka miesięcy członkiem KSMM przy tamtejszej parafii. Lata pobytu w Niższym Seminarium Duchownym w Wolsztynie były okazją do solidnej nauki, czego obrazem są dobre świadectwa z tamtych lat oraz opinie profesorów i wychowawców (między innymi ks. Prałata Włodzimierza Okoniewskiego, byłego proboszcza na Jeżycach ).

Były to także lata ujawnienia się talentów organizatorskich i artystycznych Piotra: pomoc w organizowaniu wycieczek koleżeńskich, w wystawianiu sztuk teatralnych, a nawet fragmentów opery. W opinii spisanej dla akt Piotra Sieberta jest wiele pochwał za jego aktywność, koleżeńskość, bystrość - choć ta wielostronność działań budziła także u przełożonych obawę czy nie wpłynie to na głębię studiów i pracę nad sobą młodego człowieka.

W roku 1954, po zdaniu matury w Niższym Seminarium Duchownym w Wolsztynie (w tym czasie nie miała ona praw państwowych, dlatego ta grupa absolwentów Niższego seminarium zdawała w latach 1958-59 maturę eksternistyczną w Poznaniu, już w czasie studiów teologicznych), Piotr został przyjęty do Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu przy ul. Wieżowej i kontynuował swoje przygotowanie do kapłaństwa. Nowe działy wiedzy, inni wykładowcy, konkurencja kolegów, którzy przyszli do Seminarium z liceów świeckich - to wszystko powodowało, iż trzeba było się natrudzić by sprostać wymogom egzaminacyjnym. Obok wiedzy Piotr chętnie wykorzystywał swoje umiejętności w pracy pedagogicznej: już w 1954 r., zaraz po maturze został opiekunem grupy młodszych, w czasie kolonii organizowanych przez ks. Henryka Kamińskiego (T.Chr.) w Tatrach.

W następnym roku pomagał księdzu w rekolekcjach dla ministrantów w Rościnnie, prawie w każde wakacje czynny był z grupą młodzieży parafialnej lub innej na zorganizowanym wypoczynku. Lubił pracę z młodymi, potrafił ją wykonać. Kochał już wówczas wędrówki kajakiem przez Polskę, a przede wszystkim kochał Tatry. Ta fascynacja górami, szczególnie Tatrami - to częste przebywanie w nienajlepszych bytowo warunkach, w bacówkach, kolibach, a szczególnie u górali w Małym Cichem i na Rusinowej Polanie - to rozmiłowanie w folklorze i kulturze górali, a także w ich religijności doprowadziło do tego, iż czuł się wśród gór i górali najlepiej, rozumiał ich, a oni Jego. Potrafił mówić świetnie gwarą góralską, prowadzić gawędy w ich języku. Dostał od podopiecznych piękne przezwisko: "Gazda".

Zanim jednak zaczął innych uczyć rozumieć piękno gór - trzeba było skończyć rozpoczęte studia oraz dbać o swoją formację wewnętrzną. Studia filozoficzno-teologiczne ukończył w r. 1960 - i w tymże roku, w dniu Matki, 26 maja, otrzymał w Katedrze Poznańskiej święcenia z rąk Ks. Arcybiskupa Metropolity Antoniego Baraniaka. Z dniem 15 lipca 1960 r. powołany został na wikariat do Kępna, gdzie pozostawił po sobie do dziś trwałe wspomnienia „księdza Piotrusia-młodzieżowca". W 1963 r. jest wikariuszem u św. Marcina w Poznaniu, a jesienią 1964 r. zostaje skierowany do Akademii Teologicznej w Warszawie (ATK), specjalizacja: katechetyka. Kończy z tytułem magisterskim, pragnie podjąć studia doktoranckie, ale wydarzenia potoczyły się inaczej.

Od 1 września 1968 r. pracuje w par. św. Rocha w Poznaniu jako duszpasterz akademicki. Rozwija działalność DA św. Rocha dla studentów Politechniki Poznańskiej. 15 września 1970 roku zostaje powołany do kościoła akademickiego pw. Wszystkich Świętych w Poznaniu. W międzyczasie wyjeżdża na pół roku do NRD i organizuje duszpasterstwo dla pracujących tam Polaków. Po powrocie do Poznania zostaje 1 października 1971 r. mianowany rektorem kościoła pw. Wszystkich Świętych, a z dniem 1 października 1976 r. także diecezjalnym duszpasterzem akademickim m. Poznania. Z uwagi na dobro wiernych Ks. Arcybiskup Jerzy Stroba tworzy z dniem 15 sierpnia 1980 r. ośrodek duszpasterski przy kościele pw. Wszystkich Świętych. Niespodziewanie z dniem 30 września 1980 r. zostaje ks. Siebert mianowany proboszczem w małym miasteczku Rostarzewo k. Wolsztyna, w parafii św. Józefa. I tutaj daje się poznać jako gospodarz, który doprowadził do pięknego stanu kościół i otoczenie, dbał o życie duszpasterskie, kontynuował swoje kontakty duszpasterstwa młodzieży polsko-niemieckiej, i mimo odzywających się coraz bardziej sygnałów zmęczenia i choroby wieńcowej pasterzował na wszystkich odcinkach życia parafialnego, najpierw sam, a od 1983 roku z pomocą ks. Seniora Kazimierza Piechowiaka, który osiadł na emeryturę w Rostarzewie i tu dokonał żywota. Księża dekanatu wolsztyńskiego okazali ks. Piotrowi swoje wielkie zaufanie, gdy w 1984 r. wybrali Go na I wicedziekana Dekanatu. Choroba ks. Piotra to nie sprawa tylko ostatnich dolegliwości: okazuje się, iż jako maturzysta musiał się leczyć w Cieplicach Śląskich na dolegliwości reumatyczne i czynił to przez kilka lat. Być może to leczenie spowodowało nadwyrężenie serca. Już jako proboszcz w Rostarzewie nieoczekiwanie musiał się udać do kliniki w Poznaniu przy ul. Mickiewicza. Podleczony wraca do pracy, ale w czasie wakacji spędzanych z młodzieżą w Niemczech, poddaje się także badaniom i leczeniu w tamtejszych szpitalach kardiologicznych. Kryzys przychodzi w październiku 1994 roku. Lekarze w Grodzisku są przerażeni stanem zdrowia ks. Sieberta, pojawiają się inne schorzenia. Ks. Piotr w rozmowie z nami, daje odczuć, że nie jest z nim dobrze.

Ten twardy, niekiedy zbyt pewny siebie Piotr - przeżywa chwile załamania, wdzięczny jest za każdy gest życzliwości, odwiedzin, pociechy, pomocy. Dotychczas mało wylewny - staje się uczuciowy. Z wielką radością przyjmuje odwiedziny, a także pomoc swoich dawnych studentów, którzy sprawdzili się, po 25 latach znajomości, jako naprawdę solidni chrześcijanie, solidarni w cierpieniu ze swoim Wychowawcą, a także pomocni jako pielęgniarze, karmiciele, rozmówcy. Ks. Piotr mówił o ich postawie ze łzami w oczach. I miał ich za co chwalić! Jesienią 1995 roku po raz ostatni ks. Piotr odwiedza Tatry i Matkę Boską Królową Tatr na Wiktorówkach. To pożegnanie z tą piękną częścią Ojczyzny.

Dziekani wspomagali ks. Piotra w dniach choroby i jest to wydarzenie godne odnotowania: mówił też o tym chory już ks. Piotr, w czasie naszych rozmów w szpitalu. Wielokrotne ratowanie zdrowia i życia, przy bardzo serdecznej i godnej pochwały trosce lekarzy z Grodziska Wlkp. i z klinik poznańskich, okazało się ponad możliwości medycyny w ostatnich miesiącach.

ks. Piotr zmarł w szpitalu w Grodzisku Wlkp., przygotowany starannie i przytomnie na śmierć przez tamtejszych duszpasterzy, w niedzielę 28 lipca 1996 roku.

 

Autor: ks. Stefan Szudy

Wyjątki z miesięcznika diecezjalnego 7/8/1997

 
Dzisiaj jest:
niedziela, 20 maja 2012

Imieniny

Dzisiaj : Aleksandra Bazylego
Jutro : Jana Wiktora
Pojutrze : Heleny Wieslawy