Okupacja

Sytuacja Polaków w Rostarzewie była podobna do sytuacji Polaków w całym powiecie wolsztyńskim. Prawie cały powiat został zajęty przez Wehrmacht 7 września 1939 roku i prawie równocześnie z oddziałami wojskowymi przybyli do Wolsztyna urzędnicy władz cywilnych - między innymi asesor Schulz, pełniący praktycznie funkcję landrata w zastępstwie landrata zielonogórskiego Grandego oraz sędziowie Sasse i dr Theume, natomiast stanowisko powiatowego komendanta żandarmerii objął leutnant der Gandermerii Kurt Reimann z rejencji wrocławskiej, który na tym stanowisku pozostał do końca 1939 roku.

Wkrótce na terenie powiatu wolsztyńskiego zostało utworzonych 14 posterunków żandarmerii z obsadą kilku żandarmów. Do obsady posterunku dokooptowano po kilku miejscowych volksdeutschów z szeregów Selbstschutzu. Podobnie było i w Rostarzewie. W drugiej połowie września rozpoczęty się pierwsze aresztowania Polaków, których dokonywano na podstawie list przy gotowanych jeszcze przed rozpoczęciem wojny, na podstawie dokumentacji przez miejscowych mieszkańców narodowości niemieckiej, a także na podstawie zarzutu przedstawionemu Polakowi, że brał udział w internowaniu Niemców zamieszkałych na terenie Rostarzewa i okolicy. Aresztowano także żołnierzy Wojska Polskiego - zwolnionych z obozów jenieckich przez niemieckie władze wojskowe i powracających do domów. Najwięcej aresztowań miało miejsce jesienią 1939 roku oraz w 1940 roku.

Aresztowani jesienią 1939 roku osadzeni byli przeważnie w miejscowym areszcie - w budynku obecnego przedszkola, następnie przetransportowani do Wolsztyna, i osadzeni w więzieniu przy ulicy Młyńskiej 10 lub w "Rafii" obecnie „Bojownik". Już podczas zatrzymywania aresztanci byli często bici przez miejscowych Niemców bądź też przez żandarmów niemieckich z posterunku w Rostarzewie.

"Rafia" była więzieniem śledczym, ale sprawy poszczególnych więźniów były rozpatrywane zbyt długo. Zwracało to uwagę nawet odpowiednich placówek niemieckich, które w czasie inspekcji zalecały, aby w „Rafii" przyspieszać rozpoznania czynów. Najczęściej sprawy kończyły się wyrokami śmierci, chyba, że ewentualni świadkowie lub wnoszący oskarżenia wycofali się z zarzutów.

12 listopada 1939 roku miała miejsce na Bielniku pierwsza masowa egzekucja, w której poniosło śmierć także trzech Rostarzewian.

Egzekucje Polaków nie były jedyną formą wyniszczania narodu polskiego w "Kraju Warty". Pod koniec listopada 1939 roku rozpoczęły się masowe wysiedlenia Polaków do Generalnej Guberni. W Rostarzewie pierwsze wysiedlenia miały miejsce w dniu 4 grudnia 1939 roku. Ogółem zostało wysiedlonych 27 rodzin liczące 110 osób, w tym dorosłych 63, z tego 35 kobiet i 28 mężczyzn, młodzieży męskiej i żeńskiej w wieku 14-18 lat 13 osób, dzieci poniżej lat 14 - 34. Przeznaczone do wysiedlenia rodziny z podręcznym bagażem były przewożone do obozu przejściowego w Komorowie, skąd po kilku tygodniach zostały eszelonem - składającym się z wagonów osobowych przewiezione do Kosowa Lackiego, powiat Sokołów Podlaski. Transport jechał około 30 godzin. W Kosowie dokonano przydziału miejscowości dla wysiedlonych. W większości zamieszkano w Trzcińcu Małym i Trzcińcu Dużym. Były jednak rodziny, które mając w GG krewnych, udawały się do nich.

Jakie były przyczyny wysiedlenia? Przede wszystkim wysiedlano rodziny przybyłe do Rostarzewa po 1919-1920 roku. Wysiedlano także rodziny, których ojcowie lub inni członkowie wykazywali się dużym zaangażowaniem społecznym lub byli znani z patriotyzmu. Akcją wysiedleńczą na terenie powiatu Wolsztyńskiego kierował landrat sturbannfuhrer SS Rolf Schneider, który został mianowany po krótkim okresie urzędowania landrata zielonogórskiego Grandego. Wysiedleń dokonywano na rozkaz der hohere SS und Polizei fuhrer in Posen. Na miejsce wysiedlonych Polaków sprowadzano do Rostarzewa Niemców - głównie znad Morza Czarnego.

Sprowadzano także z sąsiednich miejscowości Polaków. Akcja wysiedleńcza miała więc charakter polityczny, represyjny, a nie gospodarczy. Władze okupacyjne skarżyły się, że Niemcy dobrowolnie opuszczali te tereny przed wojną, co spowodowało szybką polonizację Rostarzewa i całego powiatu wolsztyńskiego. A więc proces wysiedleń miał za zadanie przywrócenie tych ziem państwu niemieckiemu. Dla celów gospodarczych pozostawiono w Rostarzewie pewną ilość rodzin polskich - szczególnie te, które mieszkały przed wojną w wynajętych mieszkaniach.

W 1940 roku i w 1941 roku miały miejsce następne wysiedlenia polskich rodzin, ale wywożono je do Rzeszy. Natomiast pojedyncze wysiedlenia, a właściwie wywożenia na roboty do Niemiec miały miejsce już od jesieni 1939 roku prawie do końca 1944 roku. Najczęściej wywożono do pracy w gospodarstwach rolnych. W drugiej połowie 1944 roku wywożono Polaków do prac saperskich na terenach nadodrzańskich przy budowie umocnień wojskowych w obronnym pasie Odry. Tego rodzaje wywozy miały miejsce nawet w styczniu 1945 roku. W pracach saperskich brała udział przede wszystkim młodzież - kilkunastoletnia oraz osoby starsze, zarówno mężczyźni jak i kobiety.

Ludność polska żyła ciągle pod groźbą aresztowania, wywiezienia, była ciągle narażona na szykany i to nie tylko ze strony władz administracyjnych bądź policyjnych, ale także od niemieckich sąsiadów lub od volksdeutschów, którzy często denuncjonowali Polaków. Tych, którzy podpisali niemiecką listę narodowości, było w Rostarzewie stosunkowo wiele. Najwięcej niemiecką listę narodowości podpisało jesienią 1939 i w 1940 roku. W następnych latach liczba ta była niewielka - szczególnie, gdy Niemcy zaczęły ponosić klęski na froncie wschodnim i zaczęli szukać rezerw ludzkich właśnie w VD.

Mieszkańcy Rostarzewa narodowości polskiej nie poddawali się biernie przemocy hitlerowskiej. Starali się ukrywać tych mieszkańców, którym groziło aresztowanie, starali się dostarczać tym osobom fałszywe dokumenty. Nie było tych wypadków zbyt wiele, niemniej stanowią piękną kartę w dziejach Rostarzewa. Piękną kartę zapisali też ci mieszkańcy, którzy pomagali Polakom osadzonym w obozie w Komorowie, a od 1941 roku pomagali zgromadzonym tam jeńcom radzieckim. Między innymi jeńcom tym pomagała - dostarczając żywność, Marta Śliwa i jej kilkuletnia córka Stefania.

Źródło: Zgaiński M. Rostarzewo. Zarys monograficzny część pierwsza – do roku 1945. Grodzisk Wlkp. 2000. ISBN 83-911135-5-8
 
Dzisiaj jest:
wtorek, 07 lutego 2012

Imieniny

Dzisiaj : Ryszarda Teodora
Jutro : Hieronima Sebastiana
Pojutrze : Apoliny Eryki Cyryla

Chat Box



Wiadomości

Grodziscy policjanci rozpoczęli przygotowania do działań policyjnych pod kryptonimem "Znicz 2010" prowadzone będą one na terenie powiatu grodziskiego w dniach 29.10 - 2.11. 2010 roku.

Z analiz prowadzonych przez Zespół Prewencji Kryminalnej między innymi wynika, że weekendy należą do najbardziej niebezpiecznych dni w tygodniu.

Więcej …