Home Historia II Wojna Światowa Życie codzienne Polaków

Życie codzienne Polaków

Jak wyglądało codzienne życie Polaków w Rostarzewie?

Poza stałą obawą przed aresztowaniem, groziły im kopniaki czy policzki ze strony przedstawicieli "narodu panów". Aby utrzymać się przy życiu wynajmowali się do pracy u miejscowych lub okolicznych Niemców. Oficjalnie nie mieli żadnych możliwości kontaktów ze światem zewnętrznym, gdyż jeszcze jesienią 1939 roku ci mieszkańcy, którzy posiadali odbiorniki radiowe, musieli je oddać niemieckim władzom. Nie istniała szkoła polska, polskie dzieci przez całą okupację byty pozbawione możliwości uczenia się. Ludność polska wyznania katolickiego nie miała możliwości korzystania z nabożeństw w swoim kościele, gdyż jeszcze na początku 1940 roku został aresztowany ks. Wojciech Perski, podobnie ks. Alfons Graszyński, proboszcz gościeszyński ks. Józef Kut - następca księdza Graszyńskiego, dziekan wolsztyński ks. Gustaw Bombicki z wikariuszem ks. Władysławem Machrzyckim, proboszcz rakoniewicki ks. Roman Dadaczyński i wielu innych z powiatu wolsztyńskiego, co praktycznie uniemożliwiało życie religijne katolików.

Kościół katolicki został zamieniony w okresie okupacji na magazyn sprzętu wojskowego, a wyposażenie kościoła, paramenty i szaty liturgiczne prawie w całości zostały zniszczone. Trudne też były warunki mieszkaniowe. Te rodziny polskie, które pozostały w Rostarzewie zamieszkiwały po kilka w jednym domu, a rodziny często liczyły po kilka osób. Ciężka też była sytuacja aprowizacyjna. System kartkowy, sprawny w zasadzie aż do końca okupacji, nie był w stanie dostarczyć odpowiedniej ilości produktów żywnościowych, których zresztą dla Polaków było mniej, niż dla Niemców. Z tego trzeba było wydzielać porcje, które starano się przesyłać więzionym krewnym. Oczywiście, że potrzeby w tym zakresie starano się zaspokoić nielegalnie, ale za nielegalny handel żywnością, groziło w najlepszym wypadku wysłanie do obozu koncentracyjnego. Prawdopodobnie właśnie za nielegalny handel, nielegalny ubój kilku Rostarzewian straciło życie.

System eksterminacji - szczególnie ostry w latach 1939-43, sprawił, że w tym okresie Polacy byli przygnębieni, zastraszeni. Nastroje powoli się poprawiały, kiedy zaczęły do Rostarzewa dochodzić wiadomości o alianckich bombardowaniach miast Rzeszy. Często nosicielami tych wieści byli sami Niemcy - żołnierze przybywający na urlop albo ranni, albo też Niemcy, którzy tracili dobytek bliskich w zbombardowanych miastach Rzeszy, a mieli rodziny lub znajomych w Rostarzewie i tutaj szukali schronienia. Często też informacje o zniszczeniach w Rzeszy przekazywali Polacy wywożeni na roboty. Inaczej przedstawiało się życie Polaków wysiedlonych do Generalnego Gubernatorstwa. Większość zamieszkała w okolicach Kosowa Lackiego. Tutaj wysiedleńcy zostali przyjęci przez miejscowych gospodarzy, często otrzymywali mieszkania po zesłanej do gett i obozu zagłady w Treblince ludności żydowskiej. Praktycznie zdani byli tylko na siebie i życzliwych miejscowych Polaków. W większości utrzymywali się z pracy u miejscowych gospodarzy bądź z prac dorywczych ciesielskich, murarskich, ślusarskich. Na utrzymanie rodzin pracowali nie tylko dorośli, czy starsza młodzież, lecz także dzieci. Te cierpiały najwięcej, gdyż głód, brak odzieży, brak lekarstw wyniszczały młode organizmy. Wprawdzie na wysiedleniu zmarło niewielu spośród młodzieży i dzieci, ale pokolenie to w okresie powojennym częściej było podatne na różne choroby i przedwczesne zgony. Podobna sytuacja była ze starszymi wiekiem. Przeżycia wojenne, troska o najbliższych, podkopywała ich zdrowie.

Niektórzy z wysiedlonych młodsi wiekiem brali udział w pracy konspiracyjnej, starali się także pomagać uciekającym z obozów jenieckich Rosjanom. Wielu trudniło się nielegalnym handlem żywnością. Dzieci mogły uczęszczać do miejscowych szkół powszechnych, jednak sytuacja sprawiała, że nauka nie była systematyczna, starszej młodzieży groziła w każdej chwili wywózka na roboty do Niemiec, co także nie sprzyjało systematycznemu uczęszczaniu na zajęcia lekcyjne.

Z chwilą zbliżania się frontu prawie wszyscy wysiedleńcy, oprócz najstarszych i najmłodszych, musieli pracować przy kopaniu umocnień wojskowych. Wiedzieli jednak, że chwila wyzwolenia jest już coraz bliższa. Nadeszła ona w lipcu 1944 roku - pół roku wcześniej niż dla samego Rostarzewa.

Źródło: Zgaiński M. Rostarzewo. Zarys monograficzny część pierwsza – do roku 1945. Grodzisk Wlkp. 2000. ISBN 83-911135-5-8
 
Dzisiaj jest:
wtorek, 07 lutego 2012

Imieniny

Dzisiaj : Ryszarda Teodora
Jutro : Hieronima Sebastiana
Pojutrze : Apoliny Eryki Cyryla

Chat Box



Wiadomości

30 kwietnia 2010 roku upływa termin składania zeznania podatkowego za zeszły rok.

Zeznanie roczne PIT mają obowiązek złożyć wszyscy podatnicy, którzy osiągnęli jakiekolwiek przychody w roku podatkowym, nawet jeżeli w efekcie końcowym uzyskali stratę lub wyszli idealnie na zero.

Podatnicy prowadzący działalność gospodarczą mają obowiązek złożyć również wówczas, gdy nie uzyskali żadnych przychodów ani dochodów, ale przez cały rok mieli zawieszoną działalność gospodarczą.

Jeżeli nie potrafisz wypełnić zeznania podatkowego możesz skorzystać z pomocy. Szczegóły na:

pity.rostarzewo.pl